Już lecę!
![]()
No bo co innego można powiedzieć na eksploatowaną na GL bez żadnych granic naiwną wiarę w to, że na widok swojego imienia podskoczy mi imperatyw zakupowy? Może tyle, że czuję się jak w Empiku, gdzie nawet nie potrafię być zły na kasjerów sprawdzających na karcie płatniczej, jak mam na imię, i na ochroniarzy, goniących mnie od drzwi, żeby powiedzieć mi dzień dobry. Bo przecież ktoś im kazał to robić, a że robią to nieporadnie, to ta specjalistka powinna wiedzieć, że tak mamy jako zbiorowość, bo za to bierze pieniądze.
Na GoldenLine mam w polu widzenia od kilku do kilkunastu imion, nazwisk i twarzy. Dlaczego nieporadna językowo reklama ustawiająca mnie w jednym szeregu z PR-em i sprawami beznadziejnymi miałaby być skuteczna? Czy ktoś o tym w ogóle pomyślał?
Jeśli już, to po nazwisku. Ale po nazwisku, to wiadomo…