Zamiast podsumowania

Nie mam siły podsumowywać tego roku. U mnie za dużo się działo.

Na początku w roli głównej oglądaliśmy etatowca w sieciówce, zgnębionego do stopnia odcinającego myślenie, wyobraźnię i instynkt samozachowawczy. Sceny mówione ustępowały scenom pojedynków, fabuła stawała się farsą a teatr — cyrkiem, gdy spróchniałe deski pękły i nastąpiła zmiana dekoracji.

Stara buda szła na dno, pępowina (tak, taka rurka z płynem podtrzymującym fizjologię organizmu) została zamieniona na cieńszą i okrutnie przekorporacyjną, ale najważniejsze, że zaczęła się realizacja pomysłu noszonego w głowie od kilku lat i budowanie podstaw pod własną scenę.

Prawie na siłę odbudowywanie pojęcia wolnego czasu i odnowienie znajomości z książkami, kinem i piórem do kaligrafii. Spotkania z dyrektorami innych cyrków i znakomitymi sztukmistrzami (z całego świata!), kilka gościnnych występów, czasem bezczelne wejście z własnym tekstem w czyjąś rolę, trochę błazenad, pościgów, ucieczek, strzałów znikąd i napadów na pociągi z pocztą. Więcej nieudanych projektów, niż dotąd przez całe życie. Dzień pracy kończony o 5 rano i następny zaczynany cztery godziny później.

Aż wreszcie: stara kamieniczka (z niewielkim tarasikiem) na Zielonym, Pieprzonym Ż., spotkania Zespołu, pierwsze wspólne projekty (już niebawem Premiery), brawurowe (na jednym kole!) zamknięcie sezonu i ambitne plany na następny. Z nadzieją, że da się go już wspominać bez dziwnych paraleli i będzie można po nazwisku napisać, że Igrek zabił Iksa strzałem z rewolweru.

Jeszcze trzy dni do końca chyba najintensywniejszego roku w życiu. Mimo, że nie dorobiłem się w nim, jak wielu moich kolegów, dziecka, prawa jazdy ani kompletnej siwizny. Za to obiecujących i solidnych podstaw pod następny, w którym będzie się działo niejedno…

Uff… Przedstawienie zostanie wznowione w połowie stycznia, z nowym afiszem, makijażem, piszczącym gumowym nosem, goździk w klapie psikający wodą — gratis. Tymczasem personel udaje się na wywczas. Do poczytania w nowym roku! Oby jeszcze lepszym!

One Response to “Zamiast podsumowania”

  1. Pawel Kalinowski Says:

    Oczywiście nowy będzie lepszy :)

Leave a Reply