Dzień z życia
- No znalazłem taki obrazek, fajny jest, będzie pasował.
- To weź daj w środek tekst. Ale jakimś fajnym fontem, niech to wygląda.
- …
- A przesuń jeszcze…
- …
- Spoko jest.
- Co robicie?
- Nagłówek na bloga.
- Fajny, ale ja bym dał to logo na czerwono.
- A to się da?
- Damy radę.
- …
- …
- Super. Wrzucaj.
- …
- !
- ?
- No nie mieści się…
- Kurde, kto ten sajt wymyślił, przecież jak nagłówek ma 70 pikseli, to tam się nic nie da zrobić.
- Baran jakiś.
- No, więcej się nie da, ale połowa i tak wystaje.
- K…
- Żeby to jeszcze rozepchnęło ten nagłówek, ale jakiś baran tak ustawił, że zasłania menu i trochę tekstu.
- …
- K…
- Dobra. Wyślijcie to grafikom. Niech kombinują.
- .psd-ka im wyślę, co się będą drugi raz mordować.
Kurtyna.
Miejsce akcji:
- Pangalaktyczna interkontynentalna wszechkorporacja
Osoby dramatu:
- Stażysta W Domyśle (zawsze jest niby jakiś stażysta, a potem zawsze się okazuje, że nieprawda)
- Prosty Programista
- Inżynier 1
- Duch Inżyniera 2, który unosi się i wywiera presję
- Chór grecki (za kotarą)
Ale i tak się nie irytuję, bo doskonale wiem, że są miejsca na świecie w których powyższe doświadczenie, wynikające z prostego połączenia egocentrycznej wizji świata z deficytami komunikacyjnymi, trwale przekształciło się w uświęcony rytuał i doprowadza rzesze przyzwoitych ludzi do mimowolnego sięgania do wyimaginowanej kabury po wyimaginowany luger naładowany prawdziwymi srebrnymi kulami.
September 23rd, 2009 at 15:02
Pozdrowienia z drugiej strony krat! :)
September 23rd, 2009 at 15:07
Wzajemnie! BTW – ten adres email założyłeś na potrzeby przeprowadzki specjalnie? Imponujący :}
September 23rd, 2009 at 15:51
Nie. Już 10 lat temu, gdy zakładałem pierwszą skrzynkę, zdradzałem pierwsze objawy germanofilii :).
September 23rd, 2009 at 16:54
Słyszałeś o samospełniających się proroctwach? ;}