Catalyst Investment
February 23rd, 2010Serwis firmy inwestycyjnej z londyńskiego City, do którego zaprojektowania zostałem zaproszony przez firmę New Brand Vision: www.catalystinvestment.co.uk

Serwis firmy inwestycyjnej z londyńskiego City, do którego zaprojektowania zostałem zaproszony przez firmę New Brand Vision: www.catalystinvestment.co.uk

![]()
No bo co innego można powiedzieć na eksploatowaną na GL bez żadnych granic naiwną wiarę w to, że na widok swojego imienia podskoczy mi imperatyw zakupowy? Może tyle, że czuję się jak w Empiku, gdzie nawet nie potrafię być zły na kasjerów sprawdzających na karcie płatniczej, jak mam na imię, i na ochroniarzy, goniących mnie od drzwi, żeby powiedzieć mi dzień dobry. Bo przecież ktoś im kazał to robić, a że robią to nieporadnie, to ta specjalistka powinna wiedzieć, że tak mamy jako zbiorowość, bo za to bierze pieniądze.
Na GoldenLine mam w polu widzenia od kilku do kilkunastu imion, nazwisk i twarzy. Dlaczego nieporadna językowo reklama ustawiająca mnie w jednym szeregu z PR-em i sprawami beznadziejnymi miałaby być skuteczna? Czy ktoś o tym w ogóle pomyślał?
Jeśli już, to po nazwisku. Ale po nazwisku, to wiadomo…
Bo ekran ajfona nieraz wydaje mi się za mały. Bo przy wszystkich swoich zaletach ma problemy z zasięgiem i jakością połączeń i chyba trzeba jednak przeprosić się z jakąś prostą nokią. Bo „elektroniczny papier” jest niesamowity, cudowny i piękny, ale urządzenie tylko do czytania czarno–białego tekstu jest jak pendrive przy ajpodzie. I wiem, że częściej będę patrzył na obrazki, zwłaszcza ruchome, niż śledził narrację. Największą zaletą e-booków jest dostępność i możliwość natychmiastowego ściągnięcia potrzebnego tytułu. W moim przypadku nie będą to fabuły, bo dla tych rezerwuję intymność kontaktu z papierową książką.
Bo coraz częściej szukam inspiracji w filmach, a nie w muzyce i książkach. 64gb oglądarka, mogąca jeszcze służyć jako fotograficzny databank, powinna się sprawdzić. Te obiecane 10 godzin wydajności to sporo. I nawet nie w porównaniu z telefonem, z którego możliwości w ciągu dnia poza domem lub na wakacjach strach korzystać, bo a nuż się rozładuje a trzeba będzie gdzieś zadzwonić.
Bo cena nie aż taka straszna, chociaż ciekawe, jak rozwiążą sprzedaż 3G w Dzikich Krajach. Modeli subsydiowanych pewnie nie będzie. I po ile tym razem wyjdzie euro za dolara.
Ciekawe tylko, czy wzorem ajfona nie będzie otwartego dostępu do dysku i zarządzanie plikami będzie możliwe tylko przez „synchronizację” z iTunes. Na pewno będzie tak z książkami (będzie sklep z ebookami zabezpieczonymi drm-em), ale jeśli trzeba będzie kombinować z łamaniem albo zewnętrzną aplikacją, żeby wgrać sobie pdf-a… to może zdążę się rozmyślić…
Poza tym cieszę się, że nie ogłosili nowego iLife ani iWorka (dopiero co kupiłem), szkoda, że nie ma oprogramowania 4.0 do telefonu. No i do jesieni nic się nie wydarzy z MBP, a wtedy pewnie zacznę myśleć o nowym lotniskowcu.